Gwałtowny rozwój centrów danych doprowadził do licznych konfliktów lokalnych dotyczących hałasu. Jednak coraz częściej pojawiają się skargi na coś, czego nie da się usłyszeć – niskoczęstotliwościowe infradźwięki, które mogą wpływać na samopoczucie mieszkańców.

Infradźwięki to drgania o tak niskiej częstotliwości, że są poza zasięgiem ludzkiego słuchu. Choć niewidoczne i niesłyszalne, są obecne w naturze – towarzyszą trzęsieniom ziemi, erupcjom wulkanów czy uderzeniom fal dźwiękowych. Mogą powstawać również w wyniku pracy systemów klimatyzacyjnych, chłodniczych, a nawet turbin gazowych stosowanych w centrach danych.

Wzmożone obawy dotyczą głównie połączenia wielu urządzeń obliczeniowych, wentylatorów chłodzących i innych maszyn generujących przepływ powietrza. Według krytyków, taka kombinacja może prowadzić do emisji infradźwięków, które – choć niesłyszalne – potencjalnie wpływają na zdrowie.

Debata nabrała rozgłosu dzięki filmowi opublikowanemu przez inżyniera dźwięku i badacza Bena Jordana. Jego materiał na YouTube, który zdobył ponad milion wyświetleń, sugeruje, że niektóre centra danych działają niczym „broń akustyczna”, emitując szkodliwe infradźwięki. Kontrowersje wzmocnił Andy Masley, pisarz związany z ruchem efektywnego altruizmu, który podjął się krytyki tez Jordana, doprowadzając do szerokiej dyskusji w internecie.

Choć spór między Jordanem a Masleyem jest chaotyczny i pełen emocji, warto zaznaczyć, że nauka wciąż bada wpływ infradźwięków na zdrowie. Niektóre badania sugerują, że długotrwała ekspozycja na takie drgania może powodować zmęczenie, bóle głowy, a nawet problemy psychiczne. Inne z kolei podkreślają brak jednoznacznych dowodów na szkodliwość infradźwięków w dawkach emitowanych przez centra danych.

Porównania do paniki związanej z polem elektromagnetycznym (EMF) w latach 90. są tutaj nieuniknione. Podobnie jak w przypadku linii wysokiego napięcia czy farm wiatrowych, obawy dotyczące niewidzialnego zagrożenia budzą emocje wśród mieszkańców. Niedawno sam sekretarz ds. Zdrowia i Opieki Społecznej USA zwrócił się do Biura Głównego Lekarza z prośbą o przeprowadzenie badań nad zanieczyszczeniem hałasem i promieniowaniem EMF emitowanym przez centra danych. Jego celem jest lepsze poinformowanie opinii publicznej.

Choć część obaw może wydawać się przesadzona, dyskusja o wpływie centrów danych na zdrowie i środowisko z pewnością będzie się nasilać. Tymczasem lokalne władze muszą znaleźć równowagę między rozwojem technologicznym a dobrostanem mieszkańców.

Źródło: Heatmap News