Kira Junod nigdy nie głosowała za przystąpieniem do związku zawodowego Teamsters. Pracuje w olbrzymiej fabryce Lamb Weston w amerykańskim mieście American Falls w stanie Idaho – jednym z największych na świecie producentów mrożonych frytek i innych produktów ziemniaczanych. Pracownicy tej fabryki zdecydowali się związać z Teamsters dziesiątki lat temu. Obecnie, nawet w stanie Idaho, gdzie obowiązują prawa do pracy (right-to-work), pozwalające na rezygnację z opłacania składek, to właśnie lokalny oddział Teamsters był i jest jedyną organizacją uprawnioną do negocjowania warunków pracy w imieniu Junod i jej kolegów.
– Kiedy dostajesz pracę w Lamb Weston, automatycznie podlegasz umowie zbiorowej podpisanej przez związek – mówi Junod. – Tak po prostu jest. W fabryce pracują ludzie od 30, 40 lat, przywiązani do związkowego status quo. Pytałam ich: „Dlaczego jesteście w tym związku?”. Odpowiadali: „Nie wiem”.
Sytuacja zaczęła się zmieniać, gdy Junod i kilku jej współpracowników dowiedziało się, jak wyglądają warunki pracy w niezwiązkowej fabryce Lamb Weston w pobliskim Twin Falls. Tam pracownicy otrzymują więcej płatnego urlopu chorobowego, wyższe dodatki za pracę w nocy i weekendy oraz kwartalne premie za osiągane normy. – To są dodatkowe pieniądze, nawet jeśli to tylko 20 dolarów co kwartał – mówi Junod. – Dlaczego miałabym tego nie chcieć?
Przeszkodą okazał się jednak lokalny oddział Teamsters.
Gdy pracownicy w fabrykach Amazona lub sieciach Starbucks podejmują działania, by utworzyć nowy związek, media szeroko relacjonują te wydarzenia, a publiczna dyskusja skupia się na walce klasowej między pracownikami a pracodawcami. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja, gdy pracownicy podejmują kroki, by odesłać związek, który nie spełnił obietnic poprawy warunków pracy. Takie przypadki rzadziej trafiają na pierwsze strony gazet, choć zdarzają się znacznie częściej, niż mogłoby się wydawać – a proces ich przeprowadzenia nie jest łatwy, jak przekonała się Junod.
Według danych Narodowej Rady Stosunków Pracowniczych (NLRB), w ciągu ostatniej dekady w USA odbyło się ponad 1600 głosowań nad odebraniem związkom prawa do reprezentowania pracowników. Najczęstszym celem takich działań są Teamsters. Spośród 1620 zarejestrowanych przez NLRB głosowań w latach 2016–2025, aż 23% dotyczyło odebrania im mandatu. Tylko przeciwko SEIU (Międzynarodowy Związek Pracowników Służby) złożono ponad dwa razy mniej wniosków. Ponad 60% głosowań przeciwko Teamsters zakończyło się sukcesem.
Głośne przypadki odebrania związkowi prawa do reprezentacji dotyczą zazwyczaj podobnych problemów, o których mówi Junod: niskie zarobki, marne świadczenia i brak realnej ochrony w umowach zbiorowych. – Okropne wakacje, niskie pensje, kiepskie świadczenia, brak realnej ochrony pracy i płace znacznie poniżej standardów w naszej branży – tak Ray Cotts, kierowca z fabryki Keurig Dr Pepper w Oshkosh w stanie Wisconsin, opisał ostatnią umowę zbiorową Teamsters w lokalnej gazecie w 2024 roku. Niedługo później w zakładach firmy w Wisconsin odbyły się trzy udane głosowania nad odebraniem związku prawa do reprezentacji.
Liczba wniosków o odebranie Teamsters prawa do reprezentacji wydaje się odzwierciedlać rosnące niezadowolenie pracowników z jakości usług świadczonych przez ten związek.