Decyzja Sądu Najwyższego otwiera drogę do swobodnego kształtowania okręgów wyborczych

Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych swoim niedawnym orzeczeniem znacząco osłabił Voting Rights Act, co przełoży się na realne konsekwencje dla wyborów na szczeblu lokalnym i stanowym. Decyzja dotyczy głównie Sekcji 2 ustawy, która dotychczas pozwalała mniejszościom na kwestionowanie map okręgów wyborczych oraz regulaminów wyborów, które osłabiają ich głos.

Sekcja 2 traci na sile – co to oznacza dla wyborców?

Dotychczasowe pozwy na podstawie Sekcji 2 były trudne do wygrania, wymagały bowiem spełnienia trzech warunków proceduralnych. Teraz, po decyzji Sądu Najwyższego, bariera ta staje się jeszcze wyższa. Michael Li z Brennan Center for Justice ostrzega, że lokalne władze – rady miejskie, komisje hrabstw czy zarządy szkolne – mogą teraz swobodnie redrawować mapy okręgów wyborczych, kierując się wyłącznie własnymi interesami, np. partyjnym gerrymanderingiem lub ochroną urzędujących polityków.

W przeszłości Sekcja 2 była kluczowym narzędziem w walce o równe prawa wyborcze. Dzięki niej zlikwidowano m.in. systemy wyborów ogólnomiejskich (at-large), które faworyzowały białe społeczności i blokowały reprezentację czarnoskórych oraz Latynosów w lokalnych władzach. Teraz, bez skutecznych mechanizmów ochrony, gminy mogą przywrócić takie systemy, co grozi marginalizacją mniejszości.

Reakcje na decyzję: „Powrót do czasów sprzed zniesienia niewolnictwa”

Przeciwnicy orzeczenia są bardzo krytyczni. Press Robinson, jeden z powódów w sprawie, która doprowadziła do utworzenia drugiego okręgu wyborczego z większością czarnoskórych wyborców w Luizjanie, stwierdził podczas konferencji prasowej:

„Wkrótce znowu znajdziemy się w sytuacji, w której politycy wybierani przez kolorowych mieszkańców znikną z lokalnych i stanowych scen politycznych. To tak, jakbyśmy cofnęli się do czasów, gdy niewolnictwo zostało uznane za nielegalne – a jednak ten kraj nie wydaje się chcieć pójść dalej.”

Charles Taylor, dyrektor wykonawczy NAACP w Missisipi, określił decyzję Sądu Najwyższego jako „zdradę czarnoskórych wyborców” i ostrzegł, że jej skutki będą odczuwalne „na każdym szczeblu władzy”. W Missisipi ustawodawcy już wkrótce ponownie zbadają podział okręgów Sądu Najwyższego stanu – jeden z nich został wcześniej uznany przez federalnego sędziego za niezgodny z Voting Rights Act.

Skutki dla wyborów w 2026 i 2030 roku

Michael McDonald, profesor nauk politycznych na Uniwersytecie Florydy, przewiduje, że decyzja Sądu Najwyższego doprowadzi do „nowej fali redystrybucji okręgów wyborczych”, które znacznie ograniczą reprezentację rasową. Choć proces ten może być zbyt wolny, aby wpłynąć na wybory w 2026 roku, to po spisie powszechnym z 2030 roku można spodziewać się radykalnych zmian w strukturze okręgów.

Decyzja podnosi także stawki w nadchodzących wyborach gubernatorskich. Demokraci, którzy mogą objąć urzędy w stanach, będą mieli możliwość zablokowania planów redystrybucji, które osłabiają prawa mniejszości.

„To nie jest śliski stok – to przepaść”

Jak podsumował Charles Taylor z NAACP: „To nie jest kwestia stopniowego osłabiania praw wyborczych – to nagłe pogrążenie się w otchłań”. Decyzja Sądu Najwyższego otwiera bowiem furtkę do swobodnego kształtowania systemów wyborczych przez lokalne władze, co może prowadzić do dalszej marginalizacji grup niedostatecznie reprezentowanych.

Więcej na ten temat: Supreme Court ogranicza prawo wyborcze, zwiększając szanse republikanów na utrzymanie Izby Reprezentantów.

Źródło: Axios