Podczas wtorkowego briefingu w Pentagonie, zorganizowanego w odpowiedzi na irańskie ataki na Zjednoczone Emiraty Arabskie, przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów USA stwierdził, że działania przeciwnika pozostają „poniżej progu wznowienia poważnych operacji wojskowych”. To spostrzeżenie świadczy o powściągliwości, z jaką Stany Zjednoczone podchodzą do eskalacji napięć w regionie.

Iran, w odpowiedzi na amerykańskie deklaracje, ostrzegł USA i ZEA przed „wciąganiem w pułapkę przez nieznanych wrogów”. Jednocześnie irański minister spraw zagranicznych podkreślił konieczność unikania powrotu do „bagna konfliktu”.

Media, takie jak The New York Times, sugerują jednak, że administracja Trumpa może być zbyt optymistyczna w ocenie sytuacji. Cytowany przez dziennikarz David E. Sanger pisze o „sztuczkach retorycznych”, mających na celu zamknięcie największego kryzysu politycznego prezydentury Trumpa. Tymczasem sam prezydent USA wielokrotnie podkreślał, że blokada Cieśniny Ormuz stanowiłaby naruszenie zawieszenia broni. Jednak rzeczywistość międzynarodowa rzadko bywa czarno-biała, a wypowiedzi polityków często służą celom negocjacyjnym.

Wydaje się, że administracja USA celowo dystansuje się od niektórych wcześniejszych celów, takich jak zmiana reżimu w Iranie, starając się uniknąć zaangażowania w długotrwały konflikt. Niedawno prezydent Trump ostrzegł jednak, że jeśli Iran nie zgodzi się na dotrzymanie wcześniej ustalonych warunków, „bombardowania rozpoczną się”.

Tymczasem w Stanach Zjednoczonych trwa debata na temat polityki zdrowotnej. Sekretarz Zdrowia Robert F. Kennedy Jr. zapowiedział nową inicjatywę federalną, mającą na celu ograniczenie przepisywania leków przeciwdepresyjnych z grupy SSRI, takich jak Zoloft, Lexapro czy Prozac. Obecnie leki te przyjmuje około 16% dorosłych Amerykanów, przy czym kobiety częściej niż mężczyźni korzystają z tego typu terapii.

Według danych z 2011 roku, odsetek osób stosujących SSRI wzrósł o prawie 400% między 1988 a 2008 rokiem. Kennedy podkreślił, że leki psychiatryczne powinny być traktowane jako jedno z narzędzi, a nie domyślna metoda leczenia. „Mają one swoje miejsce w opiece zdrowotnej, ale nie będą już traktowane jako rozwiązanie domyślne. Będą stosowane tylko wtedy, gdy będą odpowiednie, z pełną transparentnością i jasną ścieżką ich odstawienia, gdy nie będą już potrzebne” – powiedział podczas szczytu poświęconego problemowi nadmiernej medykalizacji.

Do częstych działań niepożądanych SSRI, wymienianych zarówno przez Kennedy’ego, jak i przez użytkowników, należą m.in. zaburzenia seksualne, przyrost masy ciała oraz zwiększone ryzyko myśli samobójczych u młodych pacjentów.

Źródło: Reason