Wojna o podział okręgów wyborczych w Stanach Zjednoczonych przybiera na sile, a Demokratom coraz trudniej utrzymać równowagę. Tydzień po tym, jak Sąd Najwyższy USA znacznie osłabił ustawę o prawach wyborczych, otwierając drogę do unieważniania okręgów z większością czarnoskórych wyborców na Południu, Sąd Najwyższy Wirginii unieważnił referendum z ubiegłego miesiąca, które miało przynieść Demokratom cztery dodatkowe miejsca w Izbie Reprezentantów.
Obie decyzje, podjęte przez sądy zdominowane przez konserwatystów, stawiają Demokratów w niekorzystnej pozycji w wyścigu o redystrybucję okręgów, rozpoczętym przez Donalda Trumpa latem ubiegłego roku. Ówczesny prezydent nakazał wówczas Teksasowi wprowadzenie pięciu nowych okręgów wyborczych, które miałyby faworyzować Republikę.
Do tej pory Demokratom udawało się utrzymać równowagę w tej batalii. Jednak po unieważnieniu mapy wyborczej w Wirginii oraz przyspieszonych pracach nad nowymi podziałami w stanach takich jak Tennessee, Luizjana, Alabama i Karolina Południowa, eksperci przewidują, że Demokratom grozi strata od czterech do pięciu mandatów przed listopadowymi wyborami pośrednimi. Według Amy Walter z Cook Political Report, choć nie jest to nie do pokonania w przypadku falowego zwycięstwa, Demokratom pozostaje bardzo mało marginesu błędu w staraniach o odzyskanie kontroli nad Izbą Reprezentantów.
Sąd unieważnił referendum z powodu „uchybienia konstytucyjnego”
W decyzji podjętej głosami 4 do 3 Sąd Najwyższy Wirginii uznał, że kwietniowe referendum narusza stanową konstytucję, ponieważ poprawki muszą być zatwierdzane dwukrotnie przez legislaturę, z wyborami w międzyczasie. Według sądu, pierwsze głosowanie odbyło się po rozpoczęciu wczesnego głosowania, co unieważnia referendum. „To uchybienie konstytucyjne trwale zniekształca wynik referendum i unieważnia jego moc prawną” – napisano w uzasadnieniu.
Sędzia naczelna Cleo Powell, w zdaniu odrębnym, skrytykowała większość za rozciągnięcie znaczenia słowa „wybory” w konstytucji stanu, włączając w nie okres wczesnego głosowania. „To jest sprzeczne z tym, jak zarówno prawo stanowe, jak i federalne definiują wybory” – podkreśliła.
Decyzja oznacza unieważnienie głosów trzech milionów wyborców, którzy wzięli udział w referendum. Warto zauważyć, że w stanach rządzonych przez Republikę wyborcy nie mieli możliwości wypowiedzenia się na temat nowych podziałów okręgów wprowadzonych w połowie dekady. W stanach takich jak Floryda czy Ohio wyborcy sami zakazali gerrymanderingu, jednak konserwatywne sądy stanowe – wbrew woli wyborców – nie unieważniły nowych map.
Sędziowie faworyzują Republikę?
Trudno nie dostrzec kontekstu krajowego: Demokratom wydaje się, że obowiązują ich inne reguły niż Republikanom. Konserwatywni sędziowie wielokrotnie przechylali szalę na korzyść swojej partii, aby zapewnić jej zwycięstwo w wyborach. Taka praktyka budzi pytania o równość szans w amerykańskiej demokracji.