Oficjalnie: Fernando Mendoza będzie grał w barwach Las Vegas Raiders. Wybór z pierwszym numerem draftu NFL był praktycznie przesądzony od momentu, gdy Raiders zapewnili sobie najwyższą pozycję w tegorocznym drafcie. Mimo to telefon z informacją o tym, że został numerem jeden, wywołał u niego ogromne emocje.

„Od dawna czekałem na ten moment. Nic nie było pewne aż do dzisiejszego wieczoru. Kiedy zobaczyłem na ekranie numer Raiders, przeszedł mnie dreszcz emocji. Byłem wniebowzięty” – powiedział Mendoza podczas konferencji prasowej, cytowany za oficjalnym transkryptem zespołu. „To nie koniec mojej drogi, a dopiero jej początek. Jak powiedział mi trener Klint Kubiak: bądź pokorny, pozostań głodny i ucz się każdego dnia.”

Mendoza podkreślił, że każda drużyna byłaby dla niego dobrym wyborem, ale Raiders okazali się najlepszym rozwiązaniem dzięki kadrom trenerskim. Dodał także, że cieszy się z możliwości współpracy z właścicielami klubu oraz innymi kluczowymi postaciami organizacji.

„Właściciele, tacy jak Mark Davis, oraz Tom Brady – trudno sobie wyobrazić lepsze środowisko do rozpoczęcia kariery w NFL. Gwiazdy się zrównały, to prawdziwe błogosławieństwo.”

System ofensywny Raiders, prowadzony przez trenera Kubiaka, był jednym z powodów, dla których Mendoza czuł się komfortowo w tej organizacji. Młody rozgrywający już wcześniej studiował ten schemat gry, co ułatwi mu adaptację w nowym zespole.

„Oglądałem mnóstwo nagrań, nie tylko pod kątem ofensywy Raiders. Przystosowywałem się do gry spod centrum, poznawałem koncepcje typowe dla ligi NFL, w tym elementy ofensywy West Coast. To ryzyko się opłaciło – fortuna sprzyja odważnym” – wyjaśnił Mendoza. „Ten system pozwala rozgrywającemu pełnić rolę rozgrywającego koszykówki. Moim zadaniem jest dostarczanie piłki utalentowanym graczom, takim jak skrzydłowi, tight endzi, biegacze czy linia ofensywna. Muszę wykonywać swoją część pracy i być jednym z jedenastu. Z takimi trenerami jak Kubiak, mam pewność, że system pozwoli mi na to w najlepszy możliwy sposób.”

Droga Mendozy do bycia numerem jeden draftu była pełna niespodzianek. Rozpoczął karierę w Cal, następnie przeniósł się do Indiany, gdzie doprowadził tamtejszy program do historycznych sukcesów. Pomimo bycia pierwszym wyborem draftu, nie zamierza spocząć na laurach.

„Wciąż uważam się za niedocenionego podopiecznego” – przyznał Mendoza. „Dziś zostałem wybrany, teraz jestem częścią NFL. Mogę powiedzieć jedno: nie jestem na szczycie. Jeszcze nie.”