Kino mumblecore ewoluuje, tworząc coraz to nowe podgatunki. Najnowszym przykładem jest film Sinner Supper Club, który już zyskał miano "mumblegore" i "mumblequeer". Jego reżyserki, Nora Kaye i Daisy Rosato, nie tylko przyjęły te określenia, ale także postanowiły nadać swojemu dziełu zupełnie nowe oblicze.
Podczas festiwalu SXSW w Austin Kaye wyjaśniła: „Mumblecore narodził się w Stanach Zjednoczonych. Filmy takie jak *The Puffy Chair*, *Baghead* czy *Creep* były odpowiedzią na system studyjny. Twórcy zebrali swoich przyjaciół, kręcili kamerami ręcznymi i korzystali z dostępnych środków, aby zrealizować swoje wizje. My postanowiłyśmy zapytać: *A co by było, gdyby zamiast białych mężczyzn heteroseksualnych, byli to queerowi, transpłciowi i niezwykli kliowni?*”.
Film, zrealizowany w zaledwie sześć dni metodą improwizacji, opowiada o grupie queerowych przyjaciół, którzy spotykają się na ostatniej imprezie przed odejściem jednego z nich z Nowego Jorku – zmuszonego do przeprowadzki z powodu wysokich czynszów. To spotkanie jest także pierwszym od czasu śmierci wspólnego znajomego, co nadaje mu niepokojącego charakteru.
Choć niektóre elementy sugerują klasyfikację filmu jako „mumblegore” – podgatunku horroru nawiązującego do mumblecore – to jednak Sinner Supper Club oferuje znacznie więcej. Sophie Sagan-Gutherz, jedna z aktorek, wyjaśnia: „Mumblegore to nowa forma horroru, która wykracza poza mumblecore. Oglądasz coś, czego nie powinieneś, co wywołuje stres i dyskomfort. W naszym filmie są sceny, które celowo sięgają po te elementy.”
Reżyserki czerpały inspirację także z duńskiego nurtu Dogme 95, którego celem było odejście od sztuczności w kinie. Film został zrealizowany całkowicie na iPhone'a, co pozwoliło na swobodę i spontaniczność podczas zdjęć. Rosato dodaje: „Obserwujemy powrót sentymentu do kamer mini DV i camcorderów z tamtych czasów. Jednak chcieliśmy czegoś bardziej współczesnego. Postanowiłyśmy, że naszym odpowiednikiem mini DV będzie iPhone – narzędzie dostępne dla każdego, które można zanurzyć w wodzie, włożyć do zamrażarki czy zamontować na rowerze. To pozwoliło nam na szybkie reagowanie na pomysły aktorek i aktorów oraz utrzymanie tempa.”
Kaye podkreśla, że użycie iPhone'a umożliwiło bliski kontakt z aktorami, tworząc film pełen „pędu i frenetyczności”. Reżyserki nie musiały przerywać zdjęć na ustawianie nowych ujęć, co znacznie przyspieszyło proces twórczy i nadało produkcji autentyczności.