Nowe priorytety Białego Domu po ataku
Po nieudanym ataku podczas dorocznej gali korespondentów Białego Domu, administracja Donalda Trumpa skierowała swoją uwagę na zupełnie nowe cele polityczne. Zamiast koncentrować się na zagrożeniu terrorystycznym, która to kwestia była głównym tematem po zabójstwie Charliego Kirka w ubiegłym roku, Biały Dom podjął działania mające na celu realizację dwóch konkretnych postulatów.
Walka o salę balową i atak na Jimmy’ego Kimmela
Pierwszym z nich jest budowa nowej sali balowej w skrzydle wschodnim Białego Domu. Pomimo wcześniejszych deklaracji o prywatnym finansowaniu inwestycji, prezydent Trump oraz Departament Sprawiedliwości zażądali natychmiastowego wstrzymania wszelkich działań prawnych blokujących ten projekt. Co więcej, niektórzy republikańscy kongresmeni zaproponowali, aby Kongres przeznaczył setki milionów dolarów na jego realizację.
Drugim celem stał się komik Jimmy Kimmel, którego Trumpowie oskarżyli o „podżeganie do przemocy”. Ich zdaniem, żart Kimmela na antenie ABC o „blasku oczekującej wdowy” – odnoszący się do Melanii Trump – był bezpośrednim wezwaniem do ataków. Pierwsza dama zaapelowała do stacji o zwolnienie Kimmela, pisząc: „Ludzie tacy jak Kimmel nie powinni mieć możliwości wchodzenia do naszych domów każdego wieczoru, aby szerzyć nienawiść. Czas, aby ABC zajęło stanowisko.”
Gdzie jest Stephen Miller?
W porównaniu z reakcją na zabójstwo Charliego Kirka, kiedy to Stephen Miller – główny doradca Trumpa – był wszechobecny w mediach i na portalu X, tym razem jego obecność jest praktycznie niezauważalna. Wówczas Miller pełnił rolę głównego architekta kampanii przeciwko „wewnętrznemu terroryzmowi lewicy”, ogłaszając na forum publicznym „wojnę” i mobilizując rząd do działań.
Tymczasem obecna sytuacja zdaje się zupełnie pomijać ten wątek. Choć atak na galę korespondentów mógłby stanowić pretekst do podjęcia zdecydowanych działań przeciwko zagrożeniom terrorystycznym, administracja skupiła się na zupełnie innych kwestiach – salach balowych i satyrycznych programach telewizyjnych.
Czy to tylko polityczna rozgrywka?
Eksperci zwracają uwagę, że reakcja Białego Domu może być próbą odwrócenia uwagi od braku postępów w rozwiązaniu kryzysu w Cieśninie Ormuz, gdzie ceny ropy ponownie przekroczyły 110 dolarów za baryłkę – poziom zbliżony do najwyższych notowań od czasu rozpoczęcia wojny w Iranie.
Ponadto, jak zauważa komentator Andrew Egger, galę korespondentów organizuje Stowarzyszenie Korespondentów Białego Domu, a nie sam Biały Dom, więc budowa sali balowej nie wpłynie na jej lokalizację. Z kolei żart Kimmela, choć kontrowersyjny, nie stanowił bezpośredniego wezwania do przemocy, co potwierdził sam zainteresowany na antenie swojego programu.
Podsumowanie: polityczne priorytety czy odwracanie uwagi?
Choć administracja Trumpa twierdzi, że działa w obronie bezpieczeństwa narodowego, jej obecne działania wydają się bardziej ukierunkowane na realizację partyjnych celów niż na zwalczanie rzeczywistych zagrożeń. Tymczasem pytanie o miejsce Stephena Millera w obecnej strategii pozostaje otwarte – czy jego brak aktywności jest świadomym posunięciem, czy może symptomem zmian w podejściu Białego Domu?