Sąd Apelacyjny Stanów Zjednoczonych dla jedenastego okręgu wydał wczoraj decyzję, która pozwala na dalsze funkcjonowanie ośrodka dla imigrantów „Alligator Alcatraz” na Florydzie. Tym samym uchylono wcześniejszy wyrok sądu niższej instancji, który nakazywał zamknięcie placówki z powodu naruszenia federalnych przepisów ochrony środowiska.

Ośrodek, zbudowany w ubiegłym roku w rezerwacie Big Cypress National Preserve na polecenie gubernatora Florydy Rona DeSantisa, od samego początku budzi kontrowersje. Powstał w celu zwiększenia możliwości przetrzymywania imigrantów oczekujących na deportację, jednak od samego początku towarzyszą mu doniesienia o fatalnych warunkach bytowych.

Zatrzymani w „Alligator Alcatraz” skarżą się na brak dostępu do wody, kiepskie wyżywienie, plagi komarów, a także powtarzające się problemy z zalewaniem pomieszczeń. W marcu br. doniesiono również o przypadkach użycia „klatki” – izolatki, w której zatrzymani mieli być przykute i wystawione na bezpośrednie działanie słońca przez wiele godzin. Rzecznik Florida Division of Emergency Management, która zarządza ośrodkiem, zaprzeczył tym doniesieniom, określając je mianem „fałszywych”.

W ostatnich tygodniach sprawa ponownie trafiła do mediów, gdy prawnicy reprezentujący zatrzymanych poinformowali sąd, że strażnicy mieli użyć gazu pieprzowego wobec protestujących imigrantów. Do incydentu doszło wkrótce po tym, jak federalny sędzia nakazał rozszerzenie dostępu do usług prawnych w ośrodku.

Kontrowersje środowiskowe i prawne

Od niemal roku ekolodzy starają się doprowadzić do zamknięcia „Alligator Alcatraz”, argumentując, że jego działalność zagraża unikalnym ekosystemom Everglades. Ośrodek został zbudowany na nieużywanym lotnisku położonym tuż obok chronionych mokradeł rezerwatu Big Cypress. Według ekspertów, zwiększony ruch pojazdów w okolicy może prowadzić do wzrostu liczby śmiertelnych przypadków wśród panter florydzkich, a zanieczyszczenie światłem może zakłócać nocne żerowanie nietoperzy.

Grupy ochrony środowiska złożyły pozew przeciwko władzom federalnym i stanowym, twierdząc, że budowa ośrodka odbyła się bez przeprowadzenia obowiązkowej oceny wpływu na środowisko oraz bez możliwości publicznego wypowiedzenia się w tej sprawie – co stanowi naruszenie ustawy o polityce ochrony środowiska (NEPA). W dokumentach sądowych przedstawiono dowody na potencjalne zagrożenia dla lokalnej fauny i flory.

Podczas gdy ekolodzy i prawnicy walczą o zamknięcie ośrodka, władze Florydy i administracja Donalda Trumpa argumentowały, że NEPA dotyczy wyłącznie agencji federalnych, a „Alligator Alcatraz” jest finansowany i prowadzony przez stan, który do tej pory wydał co najmniej 390 milionów dolarów na jego utrzymanie.

Sąd niższej instancji nakazał zamknięcie – apelacja przywróciła status quo

W sierpniu br. federalny sędzia w Miami uznał, że „Alligator Alcatraz” powstał „wyłącznie w celu zatrzymywania i deportowania osób objętych federalną egzekwacją imigracyjną”, i nakazał jego zamknięcie w ciągu 60 dni. Stan Floryda odwołał się od tej decyzji, a sąd apelacyjny zawiesił wykonanie wyroku do czasu rozpatrzenia apelacji.

„Alligator Alcatraz na zawsze zapisze się w historii jako marnotrawstwo pieniędzy podatników i rażące pogwałcenie ochrony Everglades.” — James Uthmeier, prokurator generalny Florydy

Decyzja sądu apelacyjnego oznacza, że ośrodek będzie nadal funkcjonował, przynajmniej do czasu zakończenia postępowania sądowego. Tymczasem organizacje praw człowieka i ekolodzy zapowiadają dalsze działania mające na celu jego zamknięcie.

Źródło: Mother Jones