Sędziowie Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych w sprawie Louisiana v. Callais podjęli decyzję, która ostatecznie pozbawiła mocy prawnych ostatnią istotną część Ustawy o Prawach Wyborczych z 1965 roku. Tekst orzeczenia napisał sędzia Samuel Alito, jednak za tą decyzją stoi wieloletnia determinacja głównego sędziego Johna Robertsa.
To nie pierwszy raz, kiedy Sąd Najwyższy pod przewodnictwem Robertsa osłabiał to fundamentalne prawo. W ciągu ostatnich lat orzecznictwo to zostało podważone już trzykrotnie, a Roberts był autorem lub współautorem każdej z tych decyzji. Nie jest to zbieg okoliczności – jego działania przeciwko Ustawie o Prawach Wyborczych trwają od ponad czterdziestu lat i wreszcie przyniosły oczekiwany rezultat.
Roberts od dawna krytykował mechanizmy tej ustawy, twierdząc, że są one przestarzałe i dyskryminują niektóre stany. Jego stanowisko stało się fundamentem dla systematycznego ograniczania ochrony praw wyborczych mniejszości. Decyzja w sprawie Louisiana v. Callais jest zwieńczeniem tej strategii.
Jak doszło do osłabienia Ustawy o Prawach Wyborczych?
Roberts swoją walkę przeciwko Ustawie o Prawach Wyborczych rozpoczął już w latach 80., kiedy jako prawnik Departamentu Sprawiedliwości za prezydentury Ronalda Reagana sprzeciwiał się jej stosowaniu. Jako sędzia federalny wielokrotnie wyrażał wątpliwości co do konstytucyjności przepisów dotyczących nadzoru federalnego nad stanami z historią dyskryminacji wyborczej. W 2013 roku, w słynnej sprawie Shelby County v. Holder, Roberts doprowadził do unieważnienia kluczowego przepisu ustawy, który wymagał od niektórych stanów uzyskania zgody federalnej przed zmianami w prawie wyborczym.
Od tego czasu Sąd Najwyższy kontynuował proces osłabiania ochrony praw wyborczych. W 2021 roku w sprawie Brnovich v. Democratic National Committee orzeczono, że ustawa nie zakazuje automatycznie wszelkich praktyk ograniczających dostęp do głosowania, jeśli ich wpływ nie jest bezpośredni. Teraz, w sprawie Louisiana v. Callais, Sąd Najwyższy praktycznie zlikwidował ostatnią pozostałą część ustawy – przepis dotyczący tzw. bail-in, który pozwalał federalnym urzędnikom na objęcie nadzorem stanów z naruszeniami praw wyborczych.
Co dalej z ochroną praw wyborczych?
Decyzja w sprawie Louisiana v. Callais oznacza, że stany z historią dyskryminacji wyborczej będą mogły swobodnie wprowadzać zmiany w prawie wyborczym bez federalnego nadzoru. To poważne zagrożenie dla praw mniejszości, które od lat polegały na ochronie wynikającej z Ustawy o Prawach Wyborczych.
Eksperci i aktywiści ostrzegają, że konsekwencje tej decyzji będą odczuwalne już podczas najbliższych wyborów. W niektórych stanach mogą zostać wprowadzone dodatkowe wymogi rejestracyjne, ograniczenia w dostępie do lokali wyborczych lub zmiany w systemie głosowania, które utrudnią udział w wyborach mniejszościom etnicznym i grupom o niższym statusie społecznym.
W odpowiedzi na to orzeczenie organizacje broniące praw obywatelskich zapowiadają walkę o przywrócenie ochrony wynikającej z Ustawy o Prawach Wyborczych. Jednym z proponowanych rozwiązań jest nowelizacja ustawy, która uwzględniłaby zmiany w systemie wyborczym od czasu jej uchwalenia. Innym krokiem może być nacisk na Kongres, aby ten podjął działania prawodawcze wzmacniające ochronę praw wyborczych.
„To nie jest koniec walki o równe prawa wyborcze. Decyzja Sądu Najwyższego tylko pokazuje, jak ważne jest, aby społeczeństwo i organizacje obywatelskie były czujne i gotowe do obrony demokracji.” – Karen Hobert Flynn, prezes Common Cause
Roberts i jego zwolennicy argumentują, że Ustawa o Prawach Wyborczych była potrzebna w latach 60., ale dziś jej przepisy są przestarzałe i naruszają suwerenność stanów. Przeciwnicy tej decyzji podkreślają jednak, że dyskryminacja wyborcza nadal istnieje, choć przybiera nowe formy, i że federalny nadzór jest niezbędny do jej zwalczania.