Sekretarz Pracy Lori Chavez-DeRemer odeszła ze stanowiska w poniedziałek, 12 marca 2026 roku, w atmosferze skandalu. Dochodzenie wewnętrzne ujawniło szereg nieprawidłowości w jej postępowaniu, w tym nadużywanie alkoholu podczas służbowych podróży, przechowywanie alkoholu w biurze oraz zlecanie podwładnym zakupu butelek białego wina.

Według doniesień, Chavez-DeRemer miała także namawiać młode współpracowniczki do „uważania” na jej ojca i męża, a także organizować podróże służbowe w celu odwiedzin rodziny i znajomych. Dodatkowo, ujawniono, że miała romans z członkiem swojego personelu ochrony.

Jej odejście to kolejny przypadek wysokiego rangą urzędnika, który opuścił administrację prezydenta Donalda Trumpa w ostatnich tygodniach. W ciągu zaledwie ośmiu tygodni z rządu odeszło lub zostało usuniętych trzech członków gabinetu.

Kto odszedł z administracji Trumpa?

  • Kristi Noem – była sekretarz ds. bezpieczeństwa wewnętrznego, która straciła stanowisko po kontrowersyjnej kampanii reklamowej dotyczącej deportacji, w której główną rolę odegrała ona sama.
  • Pam Bondi – była prokurator generalna, która została zwolniona za sposób postępowania z dokumentami dotyczącymi Jeffrey’a Epsteina oraz za brak działań przeciwko przeciwnikom politycznym Trumpa.

Zmiany nie ominęły także niższego szczebla. Według analizy Brookings Institution, od stycznia ubiegłego roku z Białego Domu odeszło aż 32% kluczowych pracowników – tzw. „A Team”. Choć ośmiu z nich otrzymało awans na inne stanowiska, 22 osoby zrezygnowały lub zostały zmuszone do odejścia.

Porównanie z pierwszą kadencją Trumpa

Tempo rotacji w obecnej kadencji jest znacznie niższe niż podczas pierwszej prezydentury Trumpa. Według danych Brookings, w latach 2017–2021 92% „A Team” opuściło Białym Dom, a 14 członków gabinetu straciło stanowiska. Wśród znanych nazwisk wymienia się m.in. Ricka Perry’ego, Betsy DeVos czy Rexa Tillersona – wielu z nich później stało się krytykami Trumpa.

Mimo poprawy stabilności kadrowej w drugiej kadencji, administracja Trumpa wciąż wyróżnia się wysokim wskaźnikiem rotacji. Dla porównania, w pierwszym roku prezydentury średni wskaźnik rotacji w Białym Domu wynosi zaledwie 10%.

Dlaczego rotacja spadła?

Eksperci wskazują, że poprawa stabilności może wynikać z większej selektywności przy doborze kandydatów. Trump, który w pierwszej kadencji często stawiał na lojalność kosztem kompetencji, w drugiej kadencji częściej wybierał osoby o bardziej ugruntowanej pozycji zawodowej.

Niezależnie od przyczyn, kolejne odejścia pokazują, że administracja Trumpa nadal boryka się z problemami kadrowymi, które wpływają na skuteczność jej działań.

Źródło: Vox