Wreszcie nastąpiła zmiana. Dzisiaj rano p.o. prokuratora generalnego Todd Blanche podpisał decyzję o przeniesieniu marihuany zatwierdzonej przez FDA oraz działającej na podstawie licencji stanowych z Schedule I – najbardziej restrykcyjnej kategorii w federalnym systemie klasyfikacji substancji – do Schedule III, która jest mniej restrykcyjna.

Decyzja została ogłoszona na platformie X przez Blanche’a, który podkreślił, że jest to realizacja zobowiązań administracji prezydenta USA dotyczących poprawy opieki zdrowotnej w kraju. W swoim oświadczeniu wymienił kluczowe skutki nowego statusu marihuany:

  • Natychmiastowe przeniesienie marihuany zatwierdzonej przez FDA oraz działającej na podstawie licencji stanowych z Schedule I do Schedule III;
  • Umożliwienie badaczom finansowanym ze środków federalnych łatwiejszego dostępu do marihuany do celów naukowych;
  • Pozwolenie firmom konopnym działającym na podstawie licencji stanowych na korzystanie z federalnych ulg podatkowych.

Decyzja nie oznacza legalizacji marihuany na szczeblu federalnym, ale otwiera nowe możliwości dla branży i pacjentów.

Droga do zmiany statusu marihuany

Nowe regulacje są efektem wielomiesięcznych nacisków ze strony Białego Domu. Już w grudniu ubiegłego roku prezydent Donald Trump wydał polecenie federalnym agencjom, aby w jak najszybszym tempie przeniosły marihuanę z Schedule I do Schedule III. Mimo upływu terminu „420” – symbolicznego święta miłośników konopi – przez długi czas nie podejmowano żadnych działań.

Według komentatorów, takich jak Jacob Sullum, praktyczne skutki zmiany statusu są ograniczone, ale samo uznanie przez rząd federalny, że marihuana nie jest tak niebezpieczna, jak wcześniej sądzono, stanowi postęp. Sullum podkreślił jednak, że decyzja nie rozwiązuje konfliktu między federalnym zakazem a stanowymi prawami, które dopuszczają medyczne lub rekreacyjne używanie marihuany.

Ratunek dla Spirit Airlines – miliardy z podatników?

Tymczasem administracja Trumpa rozważa miliardową pomoc dla taniego przewoźnika Spirit Airlines. Według doniesień Politico, trwają zaawansowane rozmowy na temat pakietu ratunkowego o wartości 500 milionów dolarów, który mógłby objąć nawet 90% udziałów w linii lotniczej.

Dotychczas administracja milczała na temat szczegółów umowy. Rzecznik prasowy jedynie stwierdził, że sytuacja finansowa Spirit byłaby stabilniejsza, gdyby poprzednia administracja nie zablokowała jego fuzji z JetBlue. Argument ten nie przekonuje jednak ekspertów.

Gary Leff z portalu View From the Wing argumentuje, że taka pomoc byłaby nielegalna i jedynie przerzuciłaby problemy finansowe firmy na podatników. Jego zdaniem, „ratunek dla Spirit Airlines oznacza, że pasażerowie będą płacić więcej za bilety, niezależnie od tego, czy będą latać tym przewoźnikiem, czy nie”.

Marc Scribner, ekspert ds. polityki transportowej z Reason Foundation, ostrzega, że włączenie tanich przewoźników do systemu subsydiowania przez państwo zrujnuje jeden z najbardziej konkurencyjnych segmentów rynku lotniczego. Jego zdaniem, model niskokosztowych linii lotniczych (LCC/ULCC) jest wrażliwy na wahania rynkowe, a szybkie wejście i wyjście z rynku stanowi kluczowy element wpływający na konkurencyjność cenową.

„Przekształcanie tanich przewoźników w państwowe filie nie ma sensu. Rynek lotniczy traci dzięki temu swoją najbardziej dynamiczną i konkurencyjną część.” – Marc Scribner, ekspert ds. polityki transportowej.
Źródło: Reason