Waszyngton – Nowy flagowy podcast opiniotwórczego działu Washington Post, zatytułowany „Make It Make Sense”, oficjalnie zadebiutował w poniedziałek. Projekt, który miał być odpowiedzią na rosnące zapotrzebowanie na treści wideo, spotkał się jednak z zupełnym brakiem zainteresowania odbiorców.
Inwestycja w studio, brak odbiorców
Według doniesień Status, dział opinii Washington Post wydał 80 tysięcy dolarów na wyposażenie nowego studia nagraniowego. Pomieszczenie wyposażono w drewniane panele, barek, kanapy, a na ścianie umieszczono niewielką reprodukcję amerykańskiej flagi oraz dużą grafikę przedstawiającą kowboja na koniu.
Pomimo wysokich nakładów, efekty są mierne. Kanał YouTube podcastu, uruchomiony pod koniec lutego, liczy zaledwie 515 subskrybentów, a premierowy trailer na głównym kanale Washington Post (2,85 mln subskrybentów) zebrał zaledwie 1400 odsłon.
Puste dyskusje i niska jakość treści
Format programu przypomina nieprzygotowaną sesję redakcyjną – gospodarze, wśród których są między innymi redaktor naczelny działu opinii Adam O’Neal oraz felietoniści Kate Andrews i Jason Willick, prowadzą luźne rozmowy na tematy polityczne i społeczne. Wśród ostatnich odcinków znalazły się m.in. dyskusje o szkodliwości marihuany, błędach medialnych dotyczących Covid-19, losie pomników rasistowskich oraz krytyce streamera Hasana Pikera.
Jak zauważa dziennikarz 404 Media Jason Koebler, jakość treści pozostawia wiele do życzenia. Cytuje on m.in. fragment recenzji na Apple Podcasts:
„To jest słabe, a ludzie, którzy to robią, powinni się wstydzić”.Średnia ocen na Apple Podcasts wynosi zaledwie 2,3 gwiazdki, a na Spotify – 2,8.
Upadek medialnych projektów miliarderów
„Make It Make Sense” dołącza do grona medialnych przedsięwzięć finansowanych przez miliarderów, które nie zyskały oczekiwanego rozgłosu. Pomimo deklaracji o „rynku idei”, projekt jawi się jako kolejna próba wpływu prawicowych mediów, subsydiowana przez zamożnych sponsorów.
Zespół wideo Washington Post został zredukowany z 60 do zaledwie trzech osób w ciągu ostatnich dwóch lat, co dodatkowo świadczy o problemach działu wideo. Najpopularniejsze filmy zyskują zaledwie kilkaset odsłon, głównie za sprawą „nienawiści-oglądania” – internautom podobają się niskiej jakości produkcje.
Podsumowanie
- Inwestycja w studio: 80 tysięcy dolarów, wyposażenie w stylu „luksusowego salonu”.
- Odbiorcy: 515 subskrybentów na YouTube, 1400 odsłon premierowego trailera.
- Jakość treści: Niskie oceny, chaotyczne prowadzenie, brak spójnej koncepcji.
- Kontekst: Kolejny medialny projekt miliardera, który nie zdobył uznania publiczności.