Od ponad pół wieku amerykańska Ustawa o Gatunkach Zagrożonych (Endangered Species Act, ESA) chroni zwierzęta i rośliny na skraju wymarcia, a jej sukcesy są powszechnie doceniane. Przykładem jest bielik amerykański, którego populacja wzrosła z zaledwie 450 par lęgowych w latach 60. XX wieku do ponad 300 tysięcy osobników w 2026 roku. Takie rezultaty sprawiają, że ESA pozostaje jedną z najpopularniejszych ustaw środowiskowych w Stanach Zjednoczonych — według badań z 2018 roku, jedynie co dziesiąty Amerykanin sprzeciwia się jej istnieniu.

Mimo szerokiego poparcia, ustawa od lat spotyka się z krytyką ze strony grup przemysłowych, które zarzucają jej zbyt restrykcyjne podejście do rozwoju gospodarczego. Już w 2011 roku, gdy republikanie objęli kontrolę nad Izbą Reprezentantów, zaproponowano 30 projektów ustaw mających na celu zmianę ESA. W kolejnych latach liczba takich inicjatyw utrzymywała się na poziomie około 40 rocznie.

„Wiele ustaw środowiskowych nie zostało dostosowanych do realiów XXI wieku”, twierdzi Gabriella Hoffman, dyrektorka Center for Energy and Conservation przy konserwatywnym think tanku Independent Women’s Forum. „Choć krytykujemy obecną wersję ESA, chcemy, aby działała skutecznie” — dodaje. Część krytyków argumentuje, że aktywiści ekologiczni i lokalne społeczności blokują za jej pomocą inwestycje infrastrukturalne, w tym projekty związane z energią odnawialną.

Kristen Boyles, kierująca biurem Earthjustice w północno-zachodniej części USA, podkreśla jednak, że ochrona gatunków i rozwój czystej energii nie muszą się wykluczać. „Większość konfliktów między ESA a projektami energetycznymi można rozwiązać poprzez odpowiednie planowanie”, mówi. „Ustawa zapewnia proces, który szanuje zarówno bioróżnorodność, jak i potrzeby energetyczne społeczeństwa.”

Nowe ataki na ESA

W ostatnich tygodniach republikanie nasilają działania mające na celu osłabienie ESA. W 2019 roku administracja Donalda Trumpa wprowadziła pierwsze od dziesięcioleci znaczące zmiany w ustawie. Nowe regulacje złagodziły ochronę gatunków „zagrożonych”, przyspieszyły procesy wykreślania ich z listy oraz pozwoliły uwzględniać straty ekonomiczne przy podejmowaniu decyzji o ochronie. Choć prezydent Joe Biden częściowo cofnął te zmiany po objęciu urzędu, niektóre przepisy pozostały w mocy aż do ubiegłego miesiąca, kiedy to sąd uznał je za niezgodne z ESA oraz Narodową Ustawą o Polityce Środowiskowej (NEPA).

Obecnie republikanie ponownie podejmują próbę osłabienia ustawy. Izba Reprezentantów przygotowywała projekt ustawy H.R. 1897, który miał na celu formalne wprowadzenie wielu zmian wprowadzonych przez administrację Trumpa. Dokument został jednak wycofany z głosowania w ostatniej chwili, prawdopodobnie z powodu braku wystarczającego poparcia. Mimo to eksperci ostrzegają, że walka o ESA nie dobiegła końca, a kolejne inicjatywy mogą pojawić się w najbliższym czasie.

Dlaczego ESA jest tak ważna?

  • Ochrona bioróżnorodności: Ustawa zapobiega wymieraniu gatunków, co ma kluczowe znaczenie dla utrzymania równowagi ekosystemów.
  • Ekonomiczne korzyści: Według badań, ochrona zagrożonych gatunków przynosi miliardowe zyski dzięki turystyce, rybołówstwu i leśnictwu.
  • Zrównoważony rozwój: ESA wymusza odpowiedzialne podejście do planowania przestrzennego, minimalizując konflikty między rozwojem a ochroną środowiska.

Eksperci podkreślają, że choć ustawa wymaga modernizacji, jej fundamenty pozostają niezbędne dla przyszłości amerykańskiej przyrody. „Osłabienie ESA nie rozwiąże problemów gospodarczych, ale może doprowadzić do nieodwracalnych strat w bioróżnorodności”, ostrzega Kristen Boyles.

Źródło: Heatmap News