Powrót do przeszłości: Sąd Robertsa wzoruje się na wyroku Plessy v. Ferguson

Historia lubi się powtarzać – zwłaszcza gdy instytucje tracą zdolność do postępu. Niedawne orzeczenie Sądu Najwyższego USA, które osłabiło Ustawę o Prawach Głosowania z 1965 roku, zagrażając osiągnięciom wielorasowej demokracji z okresu Drugiej Rekonstrukcji, zostało wydane przy użyciu argumentów, które przypominają te stosowane przez ten sam sąd ponad sto lat temu. Wówczas, w epoce Jim Crow, Sąd Najwyższy legitymizował segregację rasową, a dziś powtarza te błędy.

Plessy v. Ferguson: precedens segregacji

W 1896 roku Sąd Najwyższy wydał wyrok w sprawie Plessy v. Ferguson, uznając konstytucyjność prawa Luizjany nakazującego segregację rasową w wagonach kolejowych. Decyzja opierała się na zasadzie „oddzielni, ale równi” – koncepcji, która później została obalona przez Brown v. Board of Education i inne orzeczenia z lat 50. XX wieku.

Sąd uznał wówczas, że segregacja nie jest dyskryminacją, ponieważ prawo stosowano „obiektywnie” wobec wszystkich obywateli. Sędzia Henry Brown, autor większościowego stanowiska, napisał:

„Jeśli oddzielenie ras jest postrzegane jako piętno niższości, to nie wynika to z samej ustawy, lecz z tego, że kolorowa rasa sama nadaje temu takie znaczenie.”

Sędzia John Marshall Harlan, jedyny dissenter, wskazał na hipokryzję tej argumentacji:

„Prawdziwe znaczenie takiej legislacji polega na tym, że obywatele kolorowi są tak niższej i zdegradowanej pozycji, iż nie mogą zasiadać w wagonach wraz z białymi obywatelami.”

Mimo oczywistego charakteru segregacji, większość sędziów uznała, że prawo jest neutralne rasowo i odzwierciedla „tradycje i zwyczaje ludu”, służąc „porządkowi publicznemu”.

Louisiana v. Callais: współczesny odpowiednik Plessy

W sierpniu 2023 roku Sąd Najwyższy, w sprawie Louisiana v. Callais, podtrzymał nową mapę kongresową Luizjany, która ograniczała reprezentację czarnoskórych wyborców do zaledwie jednego z sześciu okręgów – mimo iż Afroamerykanie stanowią ponad 30% populacji stanu. Decyzja, podjęta głosami konserwatywnej większości, została uzasadniona podobnymi argumentami jak w Plessy: rzekomą neutralnością rasową i szacunkiem dla decyzji ustawodawcy stanowego.

Sędziowie, powołując się na precedensy z epoki Jim Crow, uznali, że zmiany w prawie wyborczym nie dyskryminują celowo mniejszości, lecz są wynikiem „historycznych uwarunkowań”. Takie podejście zdaniem krytyków jest świadomym powrotem do ery segregacji i podważaniem dorobku Ruchu Praw Obywatelskich.

Sąd Robertsa: neokonfederacka instytucja?

Analizy komentatorów wskazują, że obecny skład Sądu Najwyższego, kierowany przez sędziego Johna Robertsa, coraz częściej powtarza retorykę i argumenty z końca XIX wieku. Wówczas, podobnie jak dziś, sędziowie odmawiali uznania realnego charakteru dyskryminacji, tłumacząc segregację „tradycją” lub „porządkiem społecznym”.

Sędziowie, którzy w Plessy bronili segregacji, podobnie jak dzisiejsza większość, odmawiają uznania realnego wpływu rasizmu strukturalnego. Ich argumenty opierają się na formalizmie prawnym, ignorującym historyczne i społeczne konteksty dyskryminacji.

Czy demokracja wielorasowa jest zagrożona?

Orzeczenie w sprawie Louisiana v. Callais jest kolejnym krokiem w kierunku osłabienia mechanizmów chroniących prawa mniejszości. Według ekspertów, decyzja ta otwiera drogę do dalszych ograniczeń praw wyborczych, zwłaszcza w stanach o dużej populacji Afroamerykanów.

Historyk Eric Foner zauważa:

„Sąd Najwyższy ponownie staje się narzędziem blokowania postępu, podobnie jak w epoce Rekonstrukcji. Powrót do argumentów z Plessy to nie tylko błąd prawny, ale także moralny.”

Obrońcy praw obywatelskich ostrzegają, że jeśli tendencja się utrzyma, Stany Zjednoczone mogą stanąć przed powtórką z historii – powrotem do ery, w której prawa mniejszości są systematycznie ograniczane pod pretekstem „neutralności” i „tradycji”.

Źródło: Mother Jones