Właściciele nieruchomości w Los Angeles, Brinah Milstein i Roy Bank, zaskarżyli miasto federalnie, twierdząc, że lokalne prawo ochrony zabytków zostało wykorzystane do blokowania rozwoju ich gruntów. Sprawa, która trafiła przed sąd federalny w Kalifornii, stawia pytania o sprawiedliwość i ekonomiczne konsekwencje ochrony historycznej dla prywatnych właścicieli.
Pozew przeciwko miastu Los Angeles
W kwietniu 2026 roku para złożyła pozew w sprawie posesji, która kiedyś należała do Marilyn Monroe. Dom, zakupiony w 2023 roku z zamiarem remontu i przebudowy, został nagle uznany za zabytek historyczny, uniemożliwiając jakiekolwiek prace. Decyzja miasta pozbawiła właścicieli możliwości korzystania z ich własności, a także naraziła ich na zagrożenia związane z wtargnięciami nieuprawnionych osób.
Jak doszło do konfliktu?
Właściciele nieruchomości, Milstein i Bank, zakupili dom w 2023 roku, planując jego remont i przebudowę. Po uzyskaniu stosownych pozwoleń od miasta, które nie zgłaszało żadnych zastrzeżeń, jeden z urzędników nagle złożył wniosek o uznanie posesji za zabytek historyczny. Decyzja została podjęta dzień po wydaniu pozwoleń, co uniemożliwiło realizację planów inwestycyjnych.
Miasto uzasadniło decyzję faktem, że dom należał kiedyś do Marilyn Monroe, która mieszkała tam przez 157 dni przed swoją śmiercią w 1962 roku. Jednak przez ponad 60 lat miasto nie wyrażało żadnych zastrzeżeń co do stanu posesji, pomimo licznych remontów przeprowadzonych przez kolejnych 14 właścicieli, którzy całkowicie zmienili charakter nieruchomości.
Skutki decyzji miasta
Ochrona historyczna uniemożliwiła właścicielom nie tylko remont, ale nawet drobne naprawy bez zgody miejskiej komisji ds. zabytków. Co więcej, dom stał się celem nielegalnych wtargnięć – fani Monroe latali dronami nad posesją, a złodzieje włamywali się do środka, szukając śladów związanych z gwiazdą. Miasto, mimo uznania posesji za zabytek publiczny, nie zapewniło do niego dostępu, co dodatkowo pogorszyło sytuację.
Właściciele zaproponowali miastu sfinansowanie przeniesienia domu w inne miejsce, aby stworzyć z niego dostępne publicznie muzeum. Miasto odrzuciło jednak propozycję, pozostawiając Milstein i Bank jedynie możliwość odwołania się do sądu.
Ochrona zabytków a prawa konstytucyjne
Pozew opiera się na zarzucie naruszenia Piątej Poprawki do Konstytucji Stanów Zjednoczonych, która gwarantuje właścicielom prawo do sprawiedliwego wynagrodzenia w przypadku przejęcia ich nieruchomości na cele publiczne. Według powoda, miasto nie zapewniło adekwatnego odszkodowania, jednocześnie odbierając właścicielom możliwość korzystania z ich własności.
Sprawa ta rzuca światło na szerszy problem związany z wykorzystywaniem przepisów o ochronie zabytków do blokowania rozwoju miejskiego. Często prowadzi to do wzrostu cen nieruchomości, ograniczenia dostępności mieszkań oraz pogłębiania segregacji rasowej. Aktywiści przeciwni rozwojowi („NIMBY”) często wykorzystują te przepisy, aby zapobiegać budowie nowych mieszkań, zwłaszcza tych o niższych cenach.
„Ochrona historyczna nie powinna służyć do blokowania rozwoju, zwłaszcza gdy jej skutkiem jest pozbawienie właścicieli możliwości korzystania z ich własności bez należytego odszkodowania.”
Co dalej?
Pozew został złożony w styczniu 2026 roku. Jeśli sąd przychyli się do argumentów powoda, może to mieć daleko idące konsekwencje dla przepisów dotyczących ochrony zabytków w Stanach Zjednoczonych. Decyzja może wpłynąć na sposób, w jaki miasta będą traktować prywatną własność w kontekście ochrony dziedzictwa kulturowego.