Od debiutu giełdowego w 2018 roku wartość Aston Martina spadła z około 4,3 miliarda funtów (5,8 miliarda dolarów) do zaledwie 430 milionów funtów (584 miliony dolarów). Firma odnotowuje ogromne straty, a jej sytuacja finansowa budzi coraz większe obawy. Tylko dwa tygodnie temu Aston Martin po raz ósmy od IPO wystąpiła o awaryjne dofinansowanie, uzyskując 50 milionów funtów (67,9 miliona dolarów) od inwestorów, na czele których stanął Lawrence Stroll.
Pomimo produkcji takich modeli jak Valhalla, straty przed opodatkowaniem wzrosły w ubiegłym roku o 25% i wyniosły 364 miliony funtów (494 miliony dolarów). Choć Stroll wielokrotnie deklarował zaangażowanie w firmę, pojawiają się pytania, czy chiński koncern Geely nie zechce przejąć kontroli nad brytyjskim producentem.
Geely – potencjalny wybawca?
Yew Tree, konsorcjum kierowane przez Strolla, posiada 31% udziałów w Aston Martin, czyniąc go największym akcjonariuszem. Geely, z udziałem oscylującym wokół 17%, zajmuje trzecie miejsce wśród największych udziałowców, zaraz za funduszem inwestycyjnym Arabii Saudyjskiej. Chiński gigant już wcześniej przejął brytyjską markę Lotus oraz uratował London Taxi Company, przekształcając ją w LEVC. Jednak nie wszystkie inwestycje Geely w brytyjskie marki okazały się sukcesem – Lotus niedawno ogłosił zwolnienia 500 pracowników i odnotował straty rzędu 195 milionów funtów (264 miliony dolarów) w pierwszej połowie 2025 roku.
Czy Geely uratuje Aston Martin?
Jeśli chiński koncern zdecyduje się na interwencję, może być zmuszony do przeniesienia produkcji do Chin, aby obniżyć koszty. Według jednego z dostawców Aston Martin, "Chiny oferują najniższe koszty na świecie, a klasyczny model biznesowy polega na inwestowaniu tam, gdzie są największe zyski". Choć taki ruch mógłby okazać się opłacalny, budzi obawy wśród inwestorów i pracowników.
Wartość udziałów Geely w Aston Martin spadła z 17% do około 14%, podczas gdy Mercedes zredukował swoje udziały z 20% do mniej niż 8%. Były szef Aston Martin, Andy Palmer, jest zdania, że brytyjska marka powinna otworzyć się na chińskich partnerów. "Prawdopodobnie są oni o 10 lat do przodu w rozwoju technologicznym" – podkreślił.
"Jeśli Geely zdecyduje się na przejęcie Aston Martin, może to oznaczać koniec brytyjskiej produkcji. Chińczycy mają tendencję do przenoszenia produkcji tam, gdzie koszty są najniższe, co dla brytyjskiego przemysłu samochodowego byłoby poważnym zagrożeniem."
Sytuacja Aston Martin pozostaje niepewna. Pomimo ambitnych planów i nowych modeli, firma nadal boryka się z poważnymi problemami finansowymi. Czy Geely zdecyduje się na ratunek, czy też Aston Martin czeka dalszy upadek?